Suplementy diety – kiedy są nam potrzebne?

Zanim rozpoczniemy dyskusję na temat suplementów diety warto zapoznać się z ich definicją.

Zgodnie z art. 27 Ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia z dnia 25 sierpnia 2006 r. – „Suplement diety to środek spożywczy, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety [podkr. autorki], będące skoncentrowanym źródłem witamin lub składników mineralnych lub innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny, pojedynczych lub złożonych, wprowadzany do obrotu w formie umożliwiającej dawkowanie, w postaci: kapsułek, tabletek, drażetek i w innych podobnych postaciach, saszetek z proszkiem, ampułek z płynem, butelek z kroplomierzem i w innych podobnych postaciach płynów i proszków przeznaczonych do spożywania w małych odmierzonych ilościach jednostkowych, z wyłączeniem produktów posiadających właściwości produktu leczniczego w rozumieniu przepisów prawa farmaceutycznego.

I dalej – „Oznakowanie, prezentacja i reklama suplementów diety nie mogą zawierać informacji stwierdzających lub sugerujących, że zbilansowana i zróżnicowana dieta nie może dostarczyć wystarczających dla organizmu składników odżywczych”.

Tyle ustawa, a teraz trochę historii. Podawanie składników odżywczych w formie suplementów zostało przyjęte jako jeden ze sposobów zapobiegania ich niedoborom w przypadku niewystarczającego dostępu do żywności, skutkującego poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi, jak to ma miejsce w krajach słabo rozwiniętych. W krajach uprzemysłowionych niedobory te zdarzają się rzadko, a mimo to suplementy zyskały dużą popularność. Sięgamy po nie bez zastanowienia i uzasadnionej konieczności, sugerując się reklamami i wpisami na forach internetowych.

Zgodnie z definicją suplementy powinny być stosowane w celu uzupełnienia składników odżywczych w diecie, jeżeli z różnych powodów trudno jest zapewnić pełne pokrycie potrzeb żywieniowych człowieka, a więc przy nieracjonalnym odżywianiu się spowodowanym uwarunkowaniami fizjologicznymi, psychologicznymi i socjo-ekonomicznymi.

Naukowcy zgadzają się, że najważniejszym sposobem utrzymania zdrowia oraz zmniejszenia ryzyka chorób, w tym układu krążenia, nowotworów złośliwych, otyłości czy cukrzycy jest zbilansowana dieta zawierająca niezbędne składniki odżywcze w odpowiednich proporcjach oraz aktywność fizyczna.

Kto więc powinien suplementować dietę?
• osoby dorosłe spożywające poniżej 1600 kcal dziennie - przy takiej kaloryczności istnieje mniejsze prawdopodobieństwo pokrycia zapotrzebowania na witaminy i składniki mineralne z żywności,
• osoby na dietach jednostronnych,
• osoby cierpiące z powodu przewlekłych chorób, np. arytmii serca – magnez,
• osoby z zaburzeniami przyswajania składników odżywczych,
• kobiety, które planują ciążę i spodziewają się dziecka – kwas foliowy oraz w uzasadnionych przypadkach żelazo i wapń w połączeniu z innymi witaminami i składnikami mineralnymi,
• osoby starsze, których dieta jest często mało urozmaicona i niskokaloryczna, a wchłanianie składników z przewodu pokarmowego obniżone,
• osoby stosujące diety z ograniczeniami bądź eliminacją niektórych składników pokarmowych, np. weganie lub osoby eliminujące wszystkie produkty mleczne, co utrudnia pokrycie zapotrzebowania na wapń i witaminę D.
• kobiety po menopauzie – obniżenie stężenia estrogenów wiąże się z utratą masy kostnej, co w konsekwencji prowadzi do osteoporozy – witamina D i wapń.

W pozostałych grupach osób zdrowych stosujących zbilansowaną dietę, czyli zawierającą różnorodne produkty, bogatą w warzywa, owoce, produkty z pełnego ziarna, produkty strączkowe oraz ryby i chude mięso nie ma uzasadnienia do stosowania suplementów diety.

Nie ma też jednoznacznych dowodów naukowych na konieczność stosowania suplementów w profilaktyce przewlekłych chorób niezakaźnych, chyba że sposób żywienia człowieka odbiega od zalecanych norm, a zatem może prowadzić do niedoborów pokarmowych w przyszłości. Decyzja o zażywaniu suplementów jako profilaktyki chorób cywilizacyjnych czy wspomagania farmakoterapii powinna być skonsultowana z lekarzem.

Popularność suplementów rośnie
W 2006 roku 60 proc. Amerykanów i 20-30 proc. Europejczyków przyjmowało co najmniej jeden suplement diety. W 2013 roku Polacy wydali na suplementy diety 2,6 mld zł, w 2014 - 2,9 mld zł, a tylko w pierwszej połowie 2015 roku – 1,55 mld zł, w tym najwięcej na witaminy i środki „odchudzające”. Na ten dynamiczny wzrost znaczący wpływ mają reklamy głoszące ich zbawienne i szybkie działanie na organizm. W latach 2012-2014 wydatki na reklamę suplementów i leków bez recepty wzrosły z 1,4 do 3,1 mld zł. Obecnie na polskim rynku jest dostępnych kilkanaście tysięcy tych produktów, a każdego roku wprowadza się kilka tysięcy (4 tys. w 2015 r.) nowych lub zmienia się skład istniejących. W Polsce zarejestrowanych jest 157 zakładów wytwarzających suplementy i 536 hurtowni legalnie je sprzedających. Nie wspominając o tym, ile tzw. suplementów dociera nielegalnymi kanałami lub zawiera substancje niedeklarowane przez producenta. Z przebadanych w latach 2013-2014 na terenie 23 krajów UE preparatów na odchudzanie, dostępnych w sklepach i sprzedawanych przez Internet, aż blisko połowa zawierała substancje nie wykazane na etykietach.

Brak tego rodzaju danych wynika z faktu, iż suplementy diety są zaliczone do grupy produktów spożywczych - są objęte uproszczonym postępowaniem rejestracyjnym i liberalnymi przepisami, jeżeli chodzi o reklamę. Potencjalni nabywcy są przekonywani, że preparaty te są dobre na wszystko – odchudzają, wzmacniają kości i potencję, likwidują zmarszczki, pozwalają na bezkarne objadanie się chroniąc wątrobę, wzmacniają paznokcie i przyspieszają porost włosów. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że znakowanie i reklama suplementów nie mogą przypisywać tym środkom właściwości zapobiegania, leczenia chorób, jak i sugerować takie właściwości. Niestety producenci tego obowiązku również nie przestrzegają.

Czym może grozić niekontrolowane stosowanie suplementów?
Z badań prowadzonych przez Katedrę Żywienia Człowieka SGGW wynika, że na ogół ludzie nie wiedzą, czego im brakuje w diecie, a więc wybierają suplementy, które zawierają „wszystko”. Po kapsułki sięgają najczęściej osoby zdrowe, młode – do 24 roku życia oraz starsze – w wieku ponad 65 lat. Najczęściej są to osoby, które interesują się zdrowym żywieniem, tym samym, których dieta jest prawidłowa. Wprowadzają do swojej diety żywność wzbogacaną, a więc o przekroczenie dawki maksymalnego poziomu spożycia danego składnika, który nie powoduje szkodliwych efektów (poziom UL) nie jest trudno. Zdarza się również, że przyjmowanych jest jednocześnie kilka preparatów o podobnym składzie. Przekroczenie dawki UL jest niebezpieczne, szczególnie dotyczy to witaminy A, wapnia, fluoru, żelaza, manganu i cynku. Witaminy i składniki mineralne spożywane w zbyt dużych ilościach obciążają wątrobę, przeciążają nerki i zaburzają gospodarkę wodno-elektrolitową w organizmie, np. przekroczenie zalecanej dawki witaminy D może prowadzić do hiperkalcemii, która dalej może skutkować uszkodzeniem serca, nerek, płuc, naczyń krwionośnych, nadmiar witaminy K może przyczynić się do zakrzepicy, a suplementowanie diety ß-karotenem przez palaczy zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na nowotwór płuc.

Jeżeli suplementacja diety jest konieczna, powinniśmy wziąć pod uwagę możliwość interakcji z lekami, np. wapń obniża działanie niektórych leków obniżających ciśnienie krwi oraz wchodzi w reakcję z lekami moczopędnymi zaburzając ich działanie. Z kolei suplementy z witaminą K osłabiają, a z witaminą E wzmagają działanie leków przeciwzakrzepowych. Podobnie suplementy będące wyciągami z roślin, grzybów czy porostów mogą zaburzać działanie przyjmowanych leków, a ponadto poziom zawartych w nich substancji czynnych nie zawsze jest taki sam – może się różnić z powodu odmiennych warunków ich upraw.

Stosowanie suplementów przy niepokojących objawach, jak zmęczenie, zmiany skórne, zwiększona podatność na infekcje może zamazywać obraz objawów poważniejszych chorób.

Ogromną popularnością, szczególnie na wiosnę, cieszą się suplementy „odchudzające”. Kosztują dużo, ale czy są skuteczne? Nie ma to jednoznacznych dowodów naukowych. Błonnik owszem, ale musimy brać pod uwagę to, że może on rozciągnąć żołądek na tyle, że uczucie głodu będzie występować ze zdwojoną siłą.

Czym się kierować przy wyborze suplementu diety?
Decydując się na zakup suplementu diety najczęściej nie wiemy, czego nam tak naprawdę brakuje w diecie i jakimi suplementami braki te możemy uzupełnić. Dlatego zachowajmy rozsądek, a przed zakupem:
• oceńmy swój stan odżywienia – wykonajmy badania biochemiczne wysycenia organizmu witaminami i składnikami mineralnymi i upewnijmy się, że suplementacja jest rzeczywiście niezbędna,
• zaobserwujmy objawy sugerujące ewentualny niedobór witamin, głównie z grupy B, np. w postaci zmian skórnych,
• zastanówmy się nad swoim dotychczasowym modelem żywienia,
• porozmawiajmy z lekarzem lub dietetykiem o naszych podejrzeniach niedoborów – a może wystarczy tu tylko mała korekta diety?

Jeżeli już musimy suplementować naszą dietę:
• unikajmy preparatów pochodzących z niewiadomego źródła, sprzedawanych na bazarach czy w sex-shopach, sprowadzanych przez nieuczciwych przedsiębiorców i „firmy krzak”,
• unikajmy preparatów reklamowanych jako posiadające właściwości lecznicze,
• przeczytajmy ulotkę – skład suplementu i jego dawkowanie,
• zajrzyjmy do rejestru produktów dopuszczonych w Polsce do obrotu, a zamieszczonego na stronie Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Suplementacja jest bardzo wygodnym sposobem zapobiegania lub likwidacji deficytów składników odżywczych. Jednak z uwagi na wiele zagrożeń, które niesie ze sobą ich nieumiejętne stosowanie najlepiej, aby dawka preparatu była dobrana przez lekarza, dostosowana do wieku, stanu zdrowia, indywidualnej wrażliwości i aby był on przyjmowany do momentu wyrównania niedoborów i skorygowania błędów w komponowaniu własnej diety, ponieważ żaden suplement nie zastąpi zdrowej, naturalnej diety, nie odchudzi, nie pozwoli bezkarnie jeść dużo i tłusto, a pieniądze przeznaczone na jego zakup lepiej wydać na to, co ma trafić na talerz. Skoro mamy świadomość, że żywność może zawierać „chemię”, której unikamy, to dlaczego kupujemy związki chemiczne w postaci suplementów?

Małgorzata Chylewska – dietetyk Lightbox
Trwa ładowanie komentarzy...